Sample Image




A w twarzy Lizikratesa, niezmiernie do wilka podobnej, widać było zdanie: chciałeś zostać archontem i nie zostałeś a mnie przeszkadzałeś; teraz, widzisz, upadniesz a ja nim
zostanę.
Anyitos z rozpaczą odwrócił spojrzenie od niego i skierował je na prytaneusa. Ale to było już najgorsze ze wszystkiego, co uczynił.
Bo starzec ten o rysach niezmiernie regularnych, pełen powagi i znanej bezstronności, patrzył na niego wzrokiem chłodnym, pogardliwym. Pod Deljonem odniósł ciężką ranę.
Sokrates wielokrotnie odwiedzał go w namiocie i długie z sobą toczyli rozmowy. Starzec był mężem światłym, przyjacielem Gorgiasa, Prodikosa.
Nauki Sokratesa bynajmniej nie cenił i nieraz nawet odzywał się, że Sokrates tylko wypaczył to, co zbudował Anaksagoras.
Ale taki pogląd na działalność starego druha i towarzysza bojów, klęsk i zwycięstw, nie upoważniał jeszcze do zamykania go w więzieniu i do wytaczania mu haniebnego procesu.
Anyitosowi zdawało się, że mównica pod nim się chwieje. Wtedy ogarnęła go wściekłość.
Ale też i wtedy zazwyczaj mówił najlepiej.
Toteż niby huragan wpadł na ostatnie dwa lata działalności Sokratesa. Kto nie uczci rodziciela, mówił, ten i ojczyzny nie uczci.
Młodzież pod wpływem nauk starca wnosi do domów rodzicielskich swar i krnąbrność.
Czyż ma wyrosnąć nowe pokolenie zaprzańców, którzy pod widocznymi wpływami oskarżonego zmieniali ojczyzny jak niewygodne sandały?
Siać złe ziarno, wychowywać ojczyźnie zdrajczych obywateli, to zbrodnia, zbrodnia cięższa od mężobójstwa. A jaki żywot prowadzą ci nowi, ci rzekomo szlachetni ?
Czyż ma wspominać o ich nocnych biesiadach, na których ukazywano karykatury bogów, wyśmiewano wróżby, wyszydzano wiarę?
Gdy głosił te słowa z niesłychaną siłą, ze stopnia mównicy powstał wytworny Agaton, postąpił.
krok naprzód, skrzyżował ręce na piersiach i dumnie utkwił wzrok w Anyitosie.
Zdawało się, że mówi: mnie oskarżaj, ja to czyniłem, nie tamten.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 Nastepna>>